Mam na imię Marta i w kilku słowach chciałabym podzielić się tym, czego doświadczyłam na jubileuszu 50-lecia Odnowy oraz po tych wydarzeniach.

Zacznę od tego, że miało mnie na tym jubileuszu nie być. Na szczęście Pan Bóg chciał inaczej. Sprawił, że, pomimo różnych trudności, mogłam w piątek i w sobotę uczestniczyć w tych wydarzeniach.

W piątek poruszające były dla mnie cytowane świadectwa osób, które uczestniczyły w wydarzeniach w Duquesne 50 lat temu w Stanach Zjednoczonych, a także świadectwa osób, które dzięki łasce Odnowy wzrastają w miłości do Pana Boga. Jednak najważniejszym dla mnie momentem tego jubileuszu była modlitwa o nowe napełnienie Duchem Świętym, która miała miejsce w sobotę. Pan Bóg pokazał mi na tej modlitwie m.in., jak rozwija moją wiarę, jak buduje ją na nowo, jak ją przemienia, aby nie opierała się wyłącznie na emocjach czy uczuciach, ale przede wszystkim na decyzji. Podczas modlitwy przyszły do mnie myśli zwątpienia, zniechęcenia i wątpliwości. Pomimo tego chciałam tam być i się modlić, choć nic nie czułam i miałam masę różnych pytań w głowie. Nie chciałam się jednak im poddawać, tylko poprosiłam w duchu, aby to właśnie Duch Święty modlił się we mnie i doświadczyłam tego, że to właśnie On mnie w tej modlitwie poprowadził. Pomagał mi m.in. nie skupiać się na tych myślach, tylko na samej modlitwie i słowach wypowiadanych przez osoby, które tę modlitwę prowadziły.

Nie jest to jedyna łaska, jaką Pan Bóg mnie w tym czasie obdarzył. Po tych wydarzeniach doświadczałam w swoim sercu czegoś niezwykłego, nie potrafię nawet tego opisać, bo słowa nie są w stanie tego wyrazić. Doświadczałam niezwykłej bliskości Pana Boga w moim życiu, ogromu miłości, jaką mnie obdarza. Mogłabym to porównać trochę do „doświadczeń” z REO, ale to byłoby za mało, ponieważ doświadczałam tego z jakąś niezwykłą siłą i czułam, że Miłość, która mnie przepełnia, jest czymś, czego nie jestem w stanie ogarnąć. Jakby mnie „zalewała” i rodziła pragnienie dzielenia się nią z innymi. Do tego dochodziła ogromna radość, której też nie da się opisać. Każdą rzecz, którą wykonywałam, czy to jakieś obowiązki w domu, czy w pracy, chciałam robić tylko i wyłącznie z miłości. Zaczęłam się nawet zastanawiać: o co chodzi? Jakoś nie skojarzyłam tego z tymi wydarzeniami w Warszawie. Pan Bóg jednak pomógł mi to zrozumieć.

W tym czasie we wspólnocie rozważaliśmy m.in. fragment z Ewangelii św. Jana: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza”. Gdy po raz pierwszy przeczytałam te słowa, miałam przeświadczenie, jakby te strumienie wody żywej (Duch Święty – Miłość) przepełniały naprawdę moje wnętrze. Pod wpływem tych wszystkich wydarzeń zrodziło się też we mnie pragnienie odszukania kartki, którą na moim wylaniu darów Ducha Świętego dostałam od osób, które się w tym czasie nade mną modliły. Znalazłam na niej m.in. takie zapisane słowa proroctwa: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała”.  Są to Słowa z księgi Ezechiela. Jakoś o nich zapomniałam. Modlitwa o wylanie darów Ducha Świętego odbyła się nade mną 4 lata temu i wówczas nie bardzo rozumiałam, w czym uczestniczę. To były moje początki z Odnową. Pamiętam, że moja ówczesna animatorka na REO powiedziała, że ta modlitwa to ważny element rekolekcji i wskazane jest, aby na niej być. Wówczas jednak nie przeżyłam jej jakoś wyjątkowo. Mam przekonanie, że dopiero teraz, Pan Bóg dał mi zrozumieć i doświadczyć tego, co wówczas do mnie mówił w tych słowach, bo miałam poczucie, jakby to właśnie działo się we mnie. Jakby Pan Bóg na nowo napełniał mnie swoim Duchem, jakby przeprowadzał w ten sposób operację na moim sercu i do tego ja mogę tego ,,doświadczyć”.

Wiem, że Pan Bóg działa cały czas w moim życiu, zmienia mnie. Tak wiele rzeczy przemienił, że często, jak o tym myślę, to ogarnia mnie ogromne wzruszenie i wdzięczność z tego powodu. Wiele rzeczy dzieje się, jakby to określić, nie wiadomo kiedy, coś się zmienia w moim myśleniu, w moim wnętrzu, w moim otoczeniu. Pan Bóg działa często bardzo po cichu. A tym razem miałam takie przekonanie, że daje mi to „zobaczyć”. Po tych doświadczeniach coraz bardziej jestem pewna, że w niebie naprawdę będzie wspaniale. Skoro już teraz mogę doświadczać takiej miłości i radości z bliskości Pana Boga, to co będzie tam 🙂