W sobotę podczas modlitwy o nowe napełnienie Duchem Świętym było głoszone do kobiet proroctwo w językach. Nie mam daru tłumaczenia języków, ale (o dziwo) zrozumiałam pierwszą część proroctwa wcześniej, niż usłyszałam osobę tłumaczącą. Potem nastąpiła przerwa w tłumaczeniu. Ale ja rozumiałam tą dalszą część. Odebrałam ją bardzo osobiście: „Uwierz w końcu, że Ja wtedy byłem z tobą i nie opuszczę cię”. To „wtedy” odnosi się do moich traumatycznych zdarzeń z czasów dzieciństwa, za te wydarzenia miałam do Pana Boga pretensję, dlaczego do nich dopuścił. Wiele razy „słyszałam” że był ze mną i cierpiał ze mną, ale trudno mi było w to uwierzyć (byłam wychowana w rodzinie ateistycznej, oprócz sakramentu chrztu w 7 m-cu życia nie korzystałam z żadnych sakramentów, do Kościoła weszłam ok. 10 lat temu – po rocznym przygotowaniu, mając 50 lat pierwszy raz w życiu podeszłam do sakramentu pokuty i pojednania, komunii św. i bierzmowania). Dziękuję Panu Bogu za te słowa, dziś wierzę, że był ze mną i będzie nadal, jestem zdeterminowana, aby przejść do końca terapię i wyjść w końcu ze stanów lękowych i zacząć nowe życie.
Chwała Panu!
Małgorzata